Zamknij

Biuro obsługi klienta

Nasze oddziały

Oddział Mazowiecki
ul. Kazimierzowska 46/48 lok. 5
02-546 Warszawa
bok@ceet.pl

Oddział Wielkopolski
ul. Petera Mansfelda 4,
60-855 Poznań
poznan@ceet.pl

Oddział Lubelski
ul. Mełgiewska 74,
20-234 Lublin
lublin@ceet.pl

Oddział Śląski
Aleja Wojciecha Korfantego 2,
40-004 Katowice
katowice@ceet.pl

Oddział Podkarpacki
ul. Hetmańska 9,
35-045 Rzeszów
rzeszow@ceet.pl

Oddział Zachodniopomorski
Zwycięstwa 137,
75-900 Koszalin
koszalin@ceet.pl

Audyt energetyczny przedsiębiorstwa od 2026 roku — nowe obowiązki, stare błędy

Paweł Organiszczak, ekspert ds. efektywności energetycznej, Grupa CEET

Przez lata obowiązek przeprowadzania audytu energetycznego dotyczył w Polsce wyłącznie dużych przedsiębiorstw — firm zatrudniających ponad 250 osób lub przekraczających określone progi obrotowe. Ta zasada obowiązuje nadal, na podstawie ustawy o efektywności energetycznej z 2016 roku. Jeśli Twoja firma spełnia te kryteria i ostatni audyt robiłeś w 2021 roku — kolejny jest wymagany w tym roku.

Od października 2026 roku zasady zmieniają się fundamentalnie. Dyrektywa EED 2023/1791, wdrażana przez projekt nowelizacji ustawy UC77, zastępuje kryterium wielkości firmy kryterium zużycia energii. Obowiązkiem audytu zostają objęte wszystkie przedsiębiorstwa, których średnie roczne zużycie energii finalnej z ostatnich trzech lat przekracza 10 TJ — czyli około 2 778 MWh łącznie ze wszystkich nośników. Zatrudnienie i obroty przestają mieć znaczenie. Liczy się ile energii zużywasz — i skąd ona pochodzi.


Co wlicza się do bilansu — i gdzie firmy popełniają błąd

Zużycie energii finalnej to suma wszystkich nośników: energii elektrycznej, gazu ziemnego, ciepła sieciowego, oleju opałowego, LPG, paliw używanych w transporcie wewnętrznym oraz biomasy.

Ten ostatni element jest najczęściej pomijanym. Zakłady drzewne i meblarskie spalające własne odpady produkcyjne — trociny, ścinki, kawałki drewna — często traktują tę energię jako znajdującą się poza bilansem, bo nic za nią nie płacą. Tymczasem ustawa nie rozróżnia energii kupionej od energii wytworzonej z własnych odpadów. Liczy się efekt — ile energii zostało zużyte, nie skąd pochodzi i ile kosztuje.

W praktyce zdarza się, że zakłady drzewne latem dosłownie spalają biomasę żeby się jej pozbyć — bo odpadów jest więcej niż można zagospodarować, plac się zapycha, a systemu odzysku ciepła nie ma. Komin pracuje, energia idzie w powietrze, a właściciel nie podejrzewa że właśnie przez tę biomasę firma przekracza ustawowy próg i wpadnie w obowiązek audytu.

Podobna pułapka czeka zarządców budynków komercyjnych. Ciepło sieciowe i energia elektryczna na wentylację i klimatyzację w dużym biurowcu potrafi łącznie przekroczyć 3 000 MWh rocznie — a nikt tego nie sumuje w jednostkach TJ, bo faktury przychodzą osobno od różnych dostawców. Gdy robi się bilans, okazuje się że budynek pracujący od siódmej do szesnastej w dni robocze, z pustymi weekendami, przekracza próg który do niedawna dotyczył tylko zakładów przemysłowych. Dodatkowym problemem jest to, że centrale wentylacyjne i klimatyzacja często działają według nieaktualnych harmonogramów — w budynkach które po pandemii przeszły na model hybrydowy nikt nie zmienił ustawień. W efekcie budynek chłodzi i ogrzewa puste przestrzenie, a w okresach przejściowych różne strefy są jednocześnie ogrzewane i chłodzone przez systemy które nikt nie zintegrował.


Dwa progi, dwa terminy, dwa rodzaje obowiązku

Nowelizacja wprowadza dwa poziomy zobowiązań.

Firmy zużywające powyżej 10 TJ rocznie (2 778 MWh) mają obowiązek przeprowadzenia audytu energetycznego co 4 lata, przy czym pierwszy audyt na nowych zasadach musi być wykonany do 11 października 2026 roku. Audyt musi obejmować co najmniej 90% całkowitego zużycia energii — budynki, procesy technologiczne, instalacje i transport wewnętrzny. Po jego wykonaniu firma ma 45 dni na opracowanie planu wdrożenia rekomendowanych działań.

Firmy zużywające powyżej 85 TJ rocznie (23 611 MWh) mają obowiązek wdrożenia certyfikowanego systemu zarządzania energią ISO 50001 do 11 października 2027 roku. Wdrożenie ISO 50001 jest alternatywą dla cyklicznego audytu — firmy posiadające ten certyfikat są z niego zwolnione.

Ten drugi próg wymaga osobnego komentarza. Wdrożenie ISO 50001 to proces trwający od sześciu do dwunastu miesięcy, obejmujący przegląd energetyczny, identyfikację obszarów znaczącego zużycia energii, opracowanie wskaźników efektywności, szkolenia zespołu i certyfikację przez akredytowaną jednostkę. Firm posiadających realne doświadczenie we wdrożeniach ISO 50001 połączonych z systemami automatyki i monitoringu energii jest w Polsce kilkanaście. Gdy kilkaset zakładów przemysłowych zacznie szukać wdrożeniowców w pierwszej połowie 2027 roku, wolnych terminów nie będzie — dokładnie tak jak obserwujemy dziś z dostępnością audytorów efektywności energetycznej wpisanych do rejestru UDT przed terminem październik 2026. Firmy powyżej 85 TJ które nie rozpoczęły procesu wdrożenia — powinny zrobić to w 2025 lub na początku 2026 roku.


Branże które najczęściej nie wiedzą że podlegają obowiązkowi

Zakłady przemysłowe o wysokim zużyciu energii zazwyczaj wiedzą o swoim obowiązku. Huty, zakłady chemiczne, duże mleczarnie — te firmy mają audyty w harmonogramach. Problem jest gdzie indziej.

Nowym obowiązkiem najczęściej są zaskakiwane zakłady przetwórstwa drzewnego i meblarstwa z własnymi kotłowniami biomasowymi, suszarnie drewna i zakłady produkcji płyt wiórowych i MDF, średniej wielkości zakłady spożywcze z procesami cieplnymi — piekarnie, mleczarnie, zakłady mięsne, browary, producenci soków — zakłady produkcji tworzyw sztucznych i opakowań z energochłonnymi procesami wtrysku i wytłaczania, zakłady metalowe i odlewnie średniej wielkości oraz właściciele i zarządcy dużych obiektów komercyjnych — biurowców, centrów logistycznych, hoteli — gdzie suma ciepła sieciowego i energii elektrycznej na klimatyzację i wentylację przekracza próg bez wiedzy zarządzających.


Modernizacja która się opłaca — i dlaczego firmy jej nie robią

Audyt energetyczny nie jest tylko formalnością do odhaczenia. Rzetelnie przeprowadzony wskazuje działania modernizacyjne których zwrot następuje w miesiącach, nie w latach.

Wymiana oświetlenia na LED w zakładzie pracującym na trzy zmiany siedem dni w tygodniu, termoizolacja nieizolowanych rurociągów parowych i ciepłej wody, automatyczna regulacja węzłów cieplnych dostosowująca parametry do rzeczywistego zapotrzebowania, systematyczne uszczelnianie instalacji sprężonego powietrza — to działania których koszty inwestycji zwracają się często w kilka do kilkunastu miesięcy. Instalacja sprężonego powietrza powyżej 200 kW mocy sprężarek to jeden z największych odbiorców energii elektrycznej w zakładach produkcyjnych i jeden z najbardziej nieszczelnych systemów w starszych obiektach. Straty przez nieszczelności sięgają 30-40% energii zużywanej przez sprężarki — przy rachunkach rzędu kilkuset tysięcy złotych rocznie oznacza to dziesiątki tysięcy złotych tracone każdego roku. Systematyczny program uszczelniania kosztuje ułamek tej kwoty.

Część kosztów tych modernizacji można pokryć Białymi Certyfikatami — świadectwami efektywności energetycznej wydawanymi przez Prezesa URE za inwestycje trwale zmniejszające zużycie energii. W modelu success fee klient nie ponosi kosztów obsługi do momentu sprzedaży certyfikatów.

Mimo to wiele firm odkłada decyzje. Obliczenia audytorów są podważane nie dlatego że są błędne, ale dlatego że brzmią zbyt korzystnie. Modernizacja oświetlenia w zakładzie produkcyjnym z lampami sodowymi z lat dziewięćdziesiątych, pracującym całą dobę, daje oszczędności które na papierze wyglądają nieprawdopodobnie — dopóki nie sprawdzi się liczby godzin pracy i aktualnej stawki za kilowatogodzinę. Podobnie termoizolacja rurociągu który przez lata grzał powietrze w hali zamiast dostarczać ciepło do procesu. Nieufność ma swoje uzasadnienie historyczne — rynek doradztwa energetycznego w Polsce miał swoich sprzedawców produktów przebranych za doradców. Ale odkładanie decyzji o modernizacji która zwróci się w osiem miesięcy i w dużej części zostanie sfinansowana zewnętrznie to kosztowna ostrożność. Instalacja sprężonego powietrza traci energię niezależnie od tego czy właściciel zakładu wierzy w obliczenia audytora.


Kary i konsekwencje

Prezes URE może nałożyć karę pieniężną w wysokości do 5% przychodu osiągniętego w poprzednim roku podatkowym za niewykonanie obowiązku audytu. Kara nie ma określonego minimum — ale była i jest egzekwowana. Dla firmy z rocznym przychodem 15 mln PLN to potencjalnie 750 000 PLN. Koszt audytu tej samej firmy wynosi kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy złotych zależnie od złożoności.

Brak aktualnego audytu blokuje też dostęp do części dofinansowań na inwestycje energetyczne — unijnych i krajowych — które coraz częściej wymagają dokumentu potwierdzającego przeprowadzoną analizę efektywności energetycznej

Paweł Organiszczak — ekspert ds. efektywności energetycznej w Grupie CEET. Od 2010 roku CEET przeprowadził kilka tysięcy projektów energetycznych dla przemysłu i obiektów komercyjnych w Polsce, w tym ponad 400 postępowań zakończonych wydaniem Białych Certyfikatów przez Prezesa URE.

ceet.pl